Dosyć tego: usuńmy złożoność z Advertising
Gdy marketerzy przygotowują się do wejścia w nową erę, CEO Cape.io Ben Regensburger wyjaśnia, jak jasność i prostota mogą prowadzić do lepszych wyników i doświadczeń
Kategoria

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany na stronie Peach. Dowiedz się więcej o rebrandingu z Peach na Cape.io.
U podstaw reklama nie jest skomplikowana. Reklama zostaje stworzona, dostarczona do ludzi, dla których jest najbardziej istotna, a dane dotyczące skuteczności reklamy i mediów są analizowane, aby zobaczyć, co można poprawić.
Skomplikowane? Nie. Ale złożone? Niestety tak. Ta podstawowa rutyna nie uległa zmianie, ale warstwy złożoności budowane przez lata ostatecznie stworzyły sytuację, w której sprawy są dla marketerów trudniejsze, niż powinny być. Rezultatem, mówiąc prosto, jest zmarnowany potencjał. Trzeba przyznać, że ta sytuacja jest szczególnie wyraźna w obszarze marketingu cyfrowego.
Ciągły wzrost kanałów cyfrowych i społecznościowych, a także telewizji strumieniowej, otworzył przed marketerami ogromne możliwości i całkowicie zrewolucjonizował naszą branżę. Patrząc w przyszłość, ten trend utrzyma się, ponieważ marketerzy identyfikują kanały cyfrowe i społecznościowe jako miejsca zakupów, a także platformy komunikacyjne. Jednak obok pozytywów, szybki wzrost sektora stworzył chaotyczny obraz, w którym trudno o wypracowanie standardowych praktyk. Świat reklam cyfrowych stał się mglisty, zbyt skomplikowany i jest cmentarzem zmarnowanych zasobów oraz budżetów reklamowych. Nie musi tak być. Czas uporządkować cyfrowy bałagan.
Jak do tego doszło?
Oczywiście świat reklamy od zawsze był uroczo chaotyczny. Dla wielu z nas była to część dobrej zabawy. Jak można nie kochać tętniącej życiem branży kreatywnej, która rozwija się dzięki nieprzewidywalności i nowym pomysłom?
Ale to, o czym tu mówimy, to nie jest kreatywny czy ekscytujący rodzaj chaosu. To raczej stres związany z brakiem pewności, czy Twoja kampania ukazała się we właściwym formacie, we właściwym kanale i trafiła do odpowiedniej grupy odbiorców. Ponieważ cyfrowy świat rozwijał się – i nadal się rozwija – szybciej, niż nadąża za nim standaryzacja, każdy zdaje się wypracowywać własną, dostosowaną do potrzeb strategię radzenia sobie z tym wyzwaniem. W wielu agencjach dość powszechne jest znalezienie „bohatera”, czyli kogoś, kto wie wszystko i ma wszystkie niezbędne informacje schowane w skomplikowanej sieci arkuszy Google i żółtych karteczek.
Potrzebujemy tych bohaterów częściowo ze względu na to, jak bardzo rozdrobniony stał się krajobraz reklamy cyfrowej. W przypadku linearnej reklamy telewizyjnej mamy standardowy typ pliku, który można wysłać do wielu nadawców. Jednak na platformach społecznościowych i cyfrowych prawdopodobnie będziesz potrzebować zupełnie innych treści, nie wspominając o typach plików, aby zaspokoić potrzeby coraz bardziej zróżnicowanej gospodarki istniejących platform.
A co z samymi bohaterami? Przedzieranie się przez nagromadzony miszmasz systemów nie jest najbardziej wartościowym sposobem spędzania ich czasu. Bohaterowie to często doświadczone osoby, które pracują na tyle długo, by rozumieć zawiłości nakładających się systemów. Dlaczego więc nie uwolnić ich od tego chaosu i nie oddać im więcej czasu w ich napiętych grafikach?
Bohaterowie utrzymują kampanie na właściwych torach i dbają o to, by wszystko działało. To świetnie, ale „strategia radzenia sobie” to dokładnie to – tylko radzenie sobie. Nie powinniśmy dążyć jedynie do „radzenia sobie” z marketingiem cyfrowym, najbardziej niesamowitym narzędziem komunikacji masowej, jakie kiedykolwiek wymyślono. Powinniśmy dążyć do tego, aby w nim rozkwitać.
Porządkowanie bałaganu
Ostatecznie kwestie te objawiają się w uderzający i szkodliwy dla marketerów sposób. Na przykład powszechnie słyszy się, że kampanie cyfrowe często nie ruszają na czas.
Jest to tak samo frustrujące, jak łatwe do uniknięcia. Agencje kreatywne i mediowe mogą poświęcać ogromną ilość czasu i energii na tworzenie ambitnych i ekscytujących kampanii, których celem jest dotarcie do nisz odbiorców w całym zróżnicowanym ekosystemie cyfrowym. To, co dzieje się później – często z powodu sposobu, w jaki kwadratowe kołki naszych „strategii radzenia sobie” są wpychane na siłę w okrągłe otwory rynku – polega na tym, że dostarczenie właściwej treści do agencji mediowej, która może następnie uruchomić kampanię, zajmuje od 10 do 15 dni. W telewizji ten sam proces rzadko trwa dłużej niż 48 godzin. To opóźnienie jest szczególnie rażące w świecie cyfrowym, gdzie kreatywny pomysł, który jest świetny w poniedziałek, w środę może być już nieaktualny.
Postaw się tutaj w sytuacji klienta. Dlaczego miałbyś oczekiwać lub akceptować, że czas do emisji w digitalu ma być dziesięciokrotnie dłuższy niż czas do emisji w telewizji? To po prostu nie ma sensu.
W Peach pracujemy nad rozwiązywaniem właśnie takich problemów. Pytanie, które często zadajemy naszym klientom, brzmi: Ile czasu dziennie przeznaczasz na pracę o niskiej wartości, w porównaniu z czasem spędzanym na pracy o wysokiej wartości? Jeśli spędzasz zbyt dużo czasu na zadaniach o niskiej wartości, jest to przydatny znak, że powinieneś uprościć swoje procesy workflow. Zatem w duchu wiosennych porządków nadszedł czas, aby uporządkować cyfrowy bałagan.
Peach zaprezentuje, jak planuje naprawić reklamę podczas swojego wydarzenia na żywo „The ad (un)Break”. Zapisz się tutaj.












