Oto jak wyciągnąć jak najwięcej z Digitalowych reklam wideo reklam
Lolly Mason twierdzi, że nigdy nie było lepszego czasu na komunikację za pomocą cyfrowych reklam wideo – pod warunkiem, że marketerzy dobrze opanują podstawy
Kategoria

Zacznijmy od podstawowej, kluczowej prawdy w branży reklamowej: wideo jest świetne. Oczywiście jest czas i miejsce na wysokiej jakości reklamy statyczne lub drukowane – ale nic nie angażuje tak bardzo, jak dynamika ruchu i kolorów, którą daje wideo. Jest to szczególnie widoczne w kanałach cyfrowych i społecznościowych, gdzie odbiorcy często aktywnie szukają czegoś, co odwróci ich uwagę. Czy istnieje lepsze środowisko dla marketerów, aby zdobyć serca i umysły dzięki przyciągającej wzrok, wysokiej jakości reklamie wideo?
Właśnie dlatego tak frustrujące jest to, że w świecie cyfrowych reklam wideo wciąż obserwujemy powtarzające się problemy. Wiele z nich wynika z podstawowych kwestii związanych z jakością, niezależnie od tego, czy chodzi o reklamę wyświetlaną w niewłaściwym formacie obrazu, pikselozę, czy frustrująco długi czas oczekiwania na załadowanie treści.
Na szczęście w 2021 roku marketerzy mają do dyspozycji gotowe rozwiązania. Jeśli reklamodawcy opanują podstawy (lub, co lepsze, zautomatyzują je), możemy mieć pewność, że odbiorcy będą naprawdę cieszyć się reklamami wideo, zamiast ze złością szukać w Google najnowszego oprogramowania do blokowania reklam.
Jakość jest trwała
Warto podsumować, jak trafiliśmy do miejsca, w którym jesteśmy dzisiaj. Historycznie, jedną z największych zalet reklamy cyfrowej była zawsze wyjątkowa możliwość precyzyjnego targetowania i mierzenia kampanii cyfrowych. Jest to, co zrozumiałe, niezwykle kuszące dla każdego marketera i oczywiście pozostaje jedną z największych zalet reklamy cyfrowej również dzisiaj (nie wspominając o skalowalności, automatyzacji, niższych barierach wejścia i tak dalej...).
Jednak to środowisko zorientowane na cel i wyniki zasiało ziarno kultury marketingu cyfrowego, która ponad wszystko przedkładała natychmiastową „efektywność” (kliknięcia, leady, sprzedaż). Wciąż czuję się nieco traumatizowany rozmową, którą odbyłem kilka lat temu z szefem strategii dużej agencji mediowej. Powiedział mi, że w zasadzie digital to „tylko medium efektywnościowe” i dopóki reklamy generują kliknięcia i sprzedaż, nikogo tak naprawdę nie obchodzi, jak wyglądają.
Choć było to jakiś czas temu, odzwierciedla to dominujące wówczas podejście, gdy digital i kanały społecznościowe rozwijały się na pełnych obrotach. Problem z takim nastawieniem polegał na tym, że oczywiście nie sprzyjało ono szczególnie przyjaznym doświadczeniom użytkowników (user experience), a nawet zrodziło kilka wątpliwych taktyk, takich jak trudne do zamknięcia reklamy, strony przeładowane reklamami w stylu „Tetris” i celowo zasłaniane treści. To oczywiście doprowadziło do częstszego blokowania reklam i frustracji użytkowników skierowanej przeciwko reklamodawcom i właścicielom mediów.
Dzięki Bogu, żyjemy teraz w bardziej oświeconych czasach! Użytkownicy – a także reklamodawcy – cenią sobie jakość, a obecne trendy, takie jak Connected TV, naprawdę zwiększają znaczenie dbania o to, by Twoja komunikacja cyfrowa wyglądała i brzmiała niezwykle profesjonalnie.
Lekcja, jaką należy z tego wyciągnąć, brzmi: warto stawiać na jakość. Jest to szczególnie ważne we współczesnym świecie cyfrowej reklamy wideo.
Brakujące ogniwo
Porównajmy na chwilę świat telewizji tradycyjnej/linearnej ze światem cyfrowym. Szybko zauważysz, że digital ma pewne natychmiastowe zalety, takie jak możliwość mikrotargetowania, efektywność kosztowa i mierzalne wyniki.
Przekonasz się jednak również, że reklama telewizyjna ma wbudowany w swoje procesy wysoki poziom kontroli jakości, podczas gdy digital go nie ma. Właśnie dlatego, gdy oglądasz telewizję naziemną lub kablową, nigdy nie trafisz na reklamę w złym formacie, nigdy nie zobaczysz brzydkiej pikselozy na ekranie, a przejścia między reklamami są płynne. Nawet teraz, w czasach gdy branża dostrzega zarówno znaczenie UX reklam, jak i rolę digitalu w budowaniu świadomości marki, rzadko spotyka się tak dopracowane doświadczenie użytkownika w świecie cyfrowym – a rezultaty mogą być równie frustrujące dla odbiorców, co szkodliwe dla reklamodawców.
Brakującym ogniwem jest, moim zdaniem, relacja między twórcami reklam a miejscami ich emisji. Mam na myśli to, że w świecie cyfrowym kreacje reklamowe są zazwyczaj wysyłane „w nieznane” i ostatecznie trafiają na ogromną liczbę platform społecznościowych, aplikacji, odtwarzaczy i tak dalej (często bez żadnej rzeczywistej ścieżki audytu). A przecież każdy kanał online ma swój własny zestaw wymagań i standardów – nie wspominając o odmiennych oczekiwaniach użytkowników. W cyfrowym wideo – a zwłaszcza w ekosystemie Connected TV / OTT, gdzie użytkownicy często oglądają dłuższe treści i w związku z tym mają wyższe wymagania co do jakości – może to być receptą na chaos, którego efektem zbyt często są niespójne wrażenia.
Jako branża musimy więc stworzyć to brakujące ogniwo. (Właśnie dlatego w Peach stworzyliśmy platformę, która może bezproblemowo integrować się z najpopularniejszymi platformami cyfrowymi i społecznościowymi, oferując wbudowaną kontrolę jakości w telewizyjnym stylu).
W miarę jak reklama telewizyjna i internetowa coraz bardziej się łączą, a budżety wideo stale przenoszą się z telewizji linearnej do internetu (przy czym Connected TV w szczególności napędza ten wzrost), stajemy przed ważnymi decyzjami dotyczącymi tego, co chcemy zachować, a co odrzucić, łącząc telewizję z digitalem.
Czas połączyć to, co najlepsze z obu światów – naszą miłość do cyfrowej precyzji i automatyzacji z rygorystycznymi standardami jakości, których zarówno reklamodawcy, jak i konsumenci nauczyli się oczekiwać i które doceniają w telewizji. Historia nauczyła nas już, że dbanie o odpowiednią jakość jest absolutną koniecznością.












